Strona główna Aktualności Słaba odporność – co to znaczy? Kiedy podejrzewać niedobory odporności?

Słaba odporność – co to znaczy? Kiedy podejrzewać niedobory odporności?

U dzieci bardzo często zapadających na choroby „poważniejsze” niż przeziębienia – jak zapalenia płuc, uszu i zatok – można obawiać się tzw. pierwotnych niedoborów odporności. Szczególnie obawy dotyczą tych dzieci, które nie przybierają na wadze.

347
0
Foto andrew-branch
Foto andrew-branch

Rodzice często mówią – Moje dziecko ma słabą odporność, pewnie za chwilę znowu „coś” złapie. Infekcje u małych dzieci nie do końca oznaczają brak lub osłabienie odporności.

U dzieci bardzo często zapadających na choroby „poważniejsze” niż przeziębienia – jak zapalenia płuc, uszu i zatok – można obawiać się tzw. pierwotnych niedoborów odporności. Szczególnie obawy dotyczą tych dzieci, które nie przybierają na wadze.

Kiedy mówimy o niedoborach odporności?

Na szczęście tylko 10% dzieci zgłaszających się do poradni immunologicznych z powodu nawracających infekcji ma pierwotne niedobory odporności. U prawie 30% rozpoznaje się alergię. Połowa dzieci z nawracającymi zakażeniami z czasem przestaje chorować.

Dla zachowania bezpieczeństwa, u dzieci z nawracającymi zakażeniami dróg oddechowych należy ocenić rodzaj i liczbę dotych­czasowych infekcji.

Fundacja Jeffreya Modella wymienia dziesięć objawów alarmowych sugerujących niedobór odporności:

  1. co najmniej osiem zapaleń ucha w ciągu roku,
  2. co najmniej dwa zapalenia zatok w ciągu roku,
  3. co najmniej dwa miesiące bezskutecznej antybiotykoterapii,
  4. co najmniej dwa zapalenia płuc w ciągu roku,
  5. brak przyrostu masy ciała i zahamowanie wzrastania,
  6. nawracające ropnie skórne lub narządowe,
  7. nawracające po pierwszym roku życia pleśniawki, owrzodzenia błon śluzowych i skóry,
  8. konieczność stosowania antybiotykoterapii dożylnej podczas każdej infekcji,
  9. przebycie co najmniej dwóch ciężkich zakażeń (zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, mózgu, kości, szpiku, posocznica),
  10. dodatni wywiad rodzinny w kierunku niedoborów odporności.

Niezbędne badania

Dziecku z wyjątkowo często nawracającymi zakażeniami dróg oddechowych lekarz zwykle zleca badania krwi: morfologię z obrazem odsetkowym leukocytów oraz stężenie przeciwciał w klasie IgA, IgG, IgM. Może też zlecić badanie radiologiczne klatki piersiowej.

Brak efektów leczenia nawracających zakażeń dróg oddechowych jest zwykle spowodowany tym, że dziecko łapie kolejne, chodząc do przedszkola.

Dziecko chore w przedszkolu, żłobku

Dzieci, które zaczęły chodzić do przedszkola albo żłobka, chorują – przeciętnie około 10 razy w roku, ale większość zakażeń występuje jesienią i w zimie. Rodzice mają wrażenie, że dziecko jest chore po prostu bez przerwy.

Szerzenie się zakażeń zależy od bardzo wielu czynników. Chore dzieci oddawane są do przedszkola a nawet żłobka. Kiedyś zapytałem rodziców, którzy posyłali dziecko dwuletnie do żłobka we Francji, jak często chorowało? Odpowiedzieli, że prawie wcale. Po doświadczeniach w Polsce dodali, tam mamy zwykle nie pracują, więc chore dzieci nie są posyłane do żłobków. Nasz zasmarkany przedszkolak ma zwyczaj wkładania do ust wszystkich pochwyconych zabawek. Kolega przechwyci odłożoną obślinioną zabawkę i czym prędzej sam wepchnie ją do ust. Czy można wyobrazić sobie skuteczniejszy sposób na zakażanie?

    Dziecko chore posłane do przedszkola nie tylko samo wróci z niego bardziej chore, ale także pozaraża inne.

Większe nieszczęście może się zdarzyć, jeśli w domu jest małe niemowlę. Chory przedszkolak chętnie będzie kichał, prychał i całował rodzeństwo po rączkach. Niestety, kto młodszy ten słabszy i musi nie tylko dłużej ale i ciężej chorować.

Praktyka wskazuje, że w powrocie do zdrowia również obowiązuje prawo starszeństwa. Nawet jeśli mama zarazi się od dziecka, to będzie ono czekało, aż rodzic da dobry przykład i pierwszy wyzdrowieje. Zjawisko to wynika z różnicy w potencjale zdrowotnym.

    Odporność nabyta wzrasta z przyrostem wzrostu, a różnica wysokości dziecka i jego mamy jest na ogół istotna. Małe dziecko jest zagrożone nie tylko ze strony rówieśników, rodzeństwa, ale także rodziców. Niestety, dorośli podobnie jak dzieci, często postępują bardzo nierozważnie.

W jaki sposób zarażamy innych

Wiadomo, że w chorobach przeziębieniowych największa zakaźność występuje podczas kontaktu twarz z twarzą – 70%, a tylko pięć procent zaraża się na odległość. Przez ręce, do zachorowania, dochodzi u co czwartego przeziębionego. Tak często, gdyż nie są przestrzegane zalecenia profilaktyki zakażeń. Dorośli powinni dawać przykład, że nie tylko nos wycierają, ale również jak kichają, to w chusteczkę, którą wyrzucają do kosza. Następnie myją ręce przez 20 sekund wodą z mydłem i dokładnie je wycierają, najlepiej papierowymi ręcznikami. Gdy nie zdarzą sięgnąć po chusteczkę, to lepiej kichać w zgięty łokieć a nie na dłoń. Wiadomo, że praktycznie nie zawsze będą mieli pod ręką umywalkę.

Brak jest jakichkolwiek wy tłumaczeń dla palaczy tytoniu. Tym sposobem dorośli zmuszają do biernego palenia dzieci, a wiadomo, że dym tytoniowy poraża oczyszczający mechanizm rzęskowy dróg oddechowych. Palący powinni pamiętać, że promują palenie a tym samym bardzo istotnie zwiększają ryzyko zachorowania na raka płuc.

Powszechnie się słyszy, że szkoda, że nie ma mrozu, bo wymroziłby zarazki. Ale przecież zarazki nie wiszą na drzewach, one „skaczą” z człowieka na człowieka. Podczas mrozu paradoksalnie rzadziej dochodzi do wychłodzenia, gdyż dorośli staranniej się ubierają. Gdy zaś temperatura jest powyżej zera, to powszechne staje się bagatelizowanie ubioru, co w konsekwencji sprzyja „o słabieniu” niezahartowanego, zestresowanego i niewyspanego organizmu. A zarazki tylko na to czekają.

 

Radził Doktor Marek Pleskot, lekarz dzieci, który od od 22 lat prowadzi gabinet pediatryczny. Wie o co pytają rodzice i wie czego zwykle nie zdążą wytłumaczyć inni lekarze.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here